16.04.2013

Czego nie zrobię moim włosom?

Jest to pytanie z 15 hair project, ja jednak pisałabym tylko o wybranych jego punktach, dlatego nie zamierzam się w to bawić.
Dotychczas pisałam tylko o tym, co robić, by włosom pomóc, był chyba tylko jeden post o tym, co włosom szkodzi i na tym koniec. Mimo wszystko nie zawsze udaje mi się unikać wszystkiego, z czego powinnam całkiem zrezygnować, a niektórych włosowych grzechów nie popełniałam nigdy. Dziś skupię się na rzeczach poważniejszych od spania z mokrymi włosami czy czesaniu ich na mokro, co jednak czasami mi się zdarza.


Nie będę prostować włosów Nie zamierzam obiecywać, że już nigdy tego nie zrobię ani razu, ale raz na kilka miesięcy, albo nawet rzadziej mogę sobie na to pozwolić. I tak w ciągu ostatniego roku moje włosy miały kontakt z prostownicą może dwa razy. Jakoś w połowie gimnazjum używałam jej co dwa dni, ale tylko do grzywki, nigdy jakoś specjalnie nie męczyłam nią włosów i nie zamierzam. Tym bardziej, że prostowanie włosów samej sobie jakoś nie najlepiej mi wychodzi.

Nie zrobię dredów Dredy na całej głowie jakoś nieszczególnie mi się podobają, uważam, że do tego trzeba mieć szczególną urodę, inaczej nie wygląda to przyjemnie. Dlatego w moim przypadku dredy w ogóle nie wchodzą w grę i nigdy tego nie rozważałam, nie chcę i już. Chociaż miałam w planach zrobienie jednego dreda i tak zaczęła się moja znajomość z pewną osobą. :) Dostałam od niej syntetycznego dreda i być może doczepię sobie go gdy moje włosy będą już dosyć długie i naturalne, chociaż wątpię, żebym się na to zdecydowała.

Już więcej nie rozjaśnię włosów Kiedyś popełniłam ten błąd i w sumie trudno mi powiedzieć, czy żałuję tego bo mimo, że zniszczyłam sobie włosy, to jednak dzięki temu mogłam cieszyć się fajniejszymi kolorami na głowie. Raz rozjaśniłam też końcówki. Jestem w stu procentach pewna, że już nigdy nie rozjaśnię całych włosów, chociaż nie zdziwiłabym się, gdybym postanowiła mieć jakieś jedno białe pasmo, by móc farbować je tonerami i szamponetkami. Jak już wspominałam, wolę mieć jakiś kolorowy akcent we włosach, niż mieć jednolitą czuprynę. Poza tym byłby to pewien sposób na dokładne mierzenie przyrostu.

Nie pofarbuję włosów Może nie nigdy, ale na pewno nie w przeciągu paru lat. Teraz skupiam się na zapuszczaniu odrostów i dopóki nie będą one sięgać talii nie pozwolę sobie na to. Z farby chemicznej skorzystam, gdy naprawdę nie będę wytrzymywać z naturalnym kolorem lub będę siwa. ;) jeśli zdecyduję się  na farbę, to padnie na rudy, czerwień, czerń lub oberżynę.

Nie zrobię trwałej Przede wszystkim nie chcę mieć kręconych włosów, bo mi się nie podobają i uważam, że są niewygodne w pielęgnacji a przyrostu praktycznie nie widać. W sumie to tyle w temacie, nie chcę i już.

Nie zapuszczę włosów dłuższych niż do pasa Zacznę od tego, że mam ich za mało, by były takie długie, będzie to wyglądało nieestetycznie. Poza tym dla mnie taka długość nawet przy bardzo gęstych włosach jest nieestetyczna. Było by to też uciążliwe. Dla mnie idealna długość do włosy do talii i do takiej długości dążę. Nie widzę siebie też w krótkich włosach, bo nie czuję się tak kobieco, krótsze niż do ramion nie wchodzą w grę tak długo, aż zostanę babcią. ;)

2 komentarze:

  1. Zgadzam się z Tobą w 100% oprócz farbowania. Ja akurat farbuję włosy henną, bo nie mogę ,,pogodzić'' się z moim naturalnym kolorem. po prostu źle z nim się czuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze wszystkimi punktami w 100% się zgodzę, z wyjątkiem farbowania - henna jest super :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...