10.05.2013

Moje grzechy włosomaniaczki

Biorę udział w kolejnym konkursie, pełna nadziei, by pewnie jak zwykle się zawieść ;P Cóż, nie mam szczęścia. W każdym razie, konkurs u siebie na blogu organizuje Gosia Kowalska, do wygrania jest masażer, Twister do włosów i olejek, który mnie kusi. Myślę też o olejku GP z czerwoną papryczką.

Przejdę teraz do tematu postu. Nie daje mi to spokoju, chciałabym być doskonałą włosomaniaczką, a ciągle tyle rzeczy robię źle. Jest o wiele lepiej, ale czasami się zapominam lub jestem niecierpliwa i po prostu mi się nie chce.

Po pierwsze, sama nie wiem, czy czesać włosy na mokro czy na sucho, bo w sumie są falowane. Puszą się niezależnie od tego, kiedy je uczeszę. Zanim moje włosomaniactwo stało się zaawansowane, czesałam włosy na mokro, teraz na sucho i chyba jest mi trochę trudniej. Za każdym razem czuję, ale je szarpię, nawet gdy robię to napawdę delikatnie. Ogólnie pierwszy grzech dotyczy czesania. Używam to tego plastikowej szczotki, mimo, że mam dwie z naturalnym włosiem, ale jakoś się chyba nie lubię z nimi. Ponad to czeszę włosy chyba zbyt często.

Drugi grzech: nie potrafię robić delikatnego masażu. Zawsze mam wrażenie, że wykonuję go zbyt mocno, w tym przekonaniu utwierdza mnie fakt, że za każdym razem po wtarciu wcierki wypada mi sporo włosów. Nie rozczesuję ich tuż po tym, ale związuję na noc i gdy rano ściągam gumkę już mam w dłoni kilka włosów, po rozczesaniu jest ich jeszcze więcej.

Nie noszę związanych włosów na zewnątrz, do tego nawet nie będę próbowała się zmusić, nie czuję się tak komfortowo. Związuje je raczej w domu, dosyć często.Nie noszę też przewiewnych nakryć głowy poza zimą. Czasami tylko kapelusz czy bandanę (z czym raczej moim włosom nie jest dobrze, za to mi jest wygodniej).

Zdecydowanie moim grzechem, nie tylko włosowym, jest lenistwo. Ograniczam się do mycia metodą OMO, potem odżywka lub maska, zabezpieczanie, olejowanie, wcierka, to wszystko. Nie robię własnych masek, płukanek. Chcę, ale nigdy nie mogę się za to zabrać. Chcę też lepiej poznać się na czytaniu składów, ale mi nie wychodzi.

Za rzadko podcinam włosy i zbyt małą ilość. Postranowiłam robić to teraz co 3 miesiące i podcinać te 2,3 centymetry, chociaż chyba potrzebują więcej. Czasami odrywam rozdwojoną końcówkę zamiast ją obciąć, ale to na szczęście robię baardzo rzadko.


A Wy czym grzeszycie? :D

6 komentarzy:

  1. Łoo, to ja podcinam włosy co rok :P Jak dobrze pójdzie, to co pół :) Ale wg mnie nie potrzebuję częściej, to nie będę chodzić na siłę.

    A co do czesania, to ja w sumie wcale ich nie czeszę, tylko przed samym myciem, czyli raz na 3 dni :P Mam kręcone i nie muszę :] Po myciu tylko palcami przed spłukaniem odżywki i wsio :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a mi się wydaje, że nie ma czegoś takiego jak patent na idealne włosomaniactwo;-) każda z nas jest inna, każda ma inne włosy. Każdej z nas pasują zupełnie inne metody pielęgnacji. A chęć dbania o włosy polega na dobieraniu odpowiedniej metody dla nas a nie powielaniu wzorców czy sposobów innych. Bo wszyscy tak robią, bo wszyscy używają tych kosmetyków...Pasuje ci zwykła szczotka...używaj, podpasowała twoim włosom metoda OMO...stosuj;-)
    Oj jak ja nie lubię tego określenia "włosomaniactwo";-P dla mnie mania z racji mojego wykształcenia kojarzy się z zaburzeniami psychicznymi;-)
    ja mimo tego,że lubię dbać o swoje kręcone włosy (uważam, ze są moim największym atutem), wydaję na kosmetyki do ich pielęgnacji sporo, robię sama domowe maski, ciągle coś wcieram objawów zaburzeń psychicznych u siebie nie zauważyłam:-) Dlatego mi bardziej chyba pasuje określenie "świadoma pielęgnacja" :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, każdy z nas jest inny - każdemu pasuje co innego

      Usuń
  3. Też mi się zdarza oderwać rozdwoją końcówkę... czasem nawet nie zwracam na to uwagi ech :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak mam :P ostatnio jedną zjadłam ;x

      Usuń
  4. Czekam cały czas na Twoje zgłoszenie konkursowe :) A jeśli chodzi o olejek z papryczką, zakupiłam go i niedługo zacznę stosować :D Zobaczymy co to za cudo.
    Odnośnie Twoich grzechów...
    Sporo czytałam o czesaniu i jest wiele spornych informacji. Ale przecież każda dziewczyna jest inna - wszystko jest sprawą bardzo indywidualną. Na Wizażu przeczytałam "Włosy kręcone powinno czesać się gdy są mokre, robiąc to gdy są suche narażasz je na puch i uszkodzenia mechaniczne." Uważam tak samo a jeszcze dodatkowo kupiłabym grzebień z szerokim rozstawem ząbków. Albo w Rossmanie, albo w byłym SHLECKERZE kupiłam taki za 3 zł :D
    Masujesz zbyt mocno... albo po prostu palcami usuwasz martwe już włosy, które ledwie trzymały się głowy. Pamiętaj, że dziennie tracimy wiele włosów - przy czesaniu, myciu czy właśnie masażu najlepiej to widać, bo po prostu pomagamy im spaść. Ale są już martwe i w zasadzie nic im nie pomoże :P
    Ja ostatnio w ogóle nie spinam włosów i nabawiłam się rozdwojonych końcówek ;P Jeśli chodzi o czapki - to z tym też różnie bywa. Najlepiej jest związać włosy tak, żeby końcówki nie ocierały się o ciuchy, ale jeśli już tego nie robimy - podcinajmy regularnie...
    Hah, kochana, ja ostatnio ograniczałam się tylko do szamponów i większość z nich miała slsy czy silikony. Ale stosowałam rozważnie... Pamietałam o oczyszczaniu włosów, o nawilżaniu od wewnątrz (picie wody) i suplementach diety. Nigdy nie myłam metodą OMO, mam swoje zasady i mimo wszystko czuję się włosomaniaczką :P
    A co do podcinania to nie ma wytłumaczenia :P Pamiętaj o tym i nawet co 4, 5 miesiący można to robić... ale trzeba!
    Pozdrawiam i nie zapomnij o zgłoszeniu :*

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...