22.08.2013

O tym, kiedy włosomaniaczka czuje się potrzebna. :)

Ostatnio mam wrażenie, że jestem rozchwytywana przez znajomych mających problemy z włosami. To źle, że je mają, ale mnie to cieszy. :D Niezwykle dużo radości sprawia mi to, że ktoś prosi mnie o rady. Nawet więcej niż trwające po parę godzin rozmowy z pewną koleżanką i rozmyślanie, jak poprawić działanie maski. ;)

A co konkretnie mnie tak cieszy?

Znajoma poleciła mnie koleżance, której nagle zaczęły wypadać włosy. Dałam kilka rad, wygadałam się i jeszcze zostałam pochwalona. :D
Przyjaciel również od dawna ma problemy z wypadaniem włosów. Nie da sobie pomóc, więc tutaj niz nie zdziałałam, ale mimo to, zadaje mnóstwo pytań i jeszcze przynosi na spotkanie ze mną swój szampon, żeby mi pokazać. :D
Kumpela trwale wyprostowała sobie włosy u fryzjera, teraz jej wypadają, łamią się już u nasady, nie da się ich rozczesać i są bardzo suche. Dodatkowo widziałam jej kosmetyki do włosów, masakra. Nie dość, że mogę jej doradzić, to jeszcze zaproponowałam jej kilka swoich kosmetyków. Nie chce ich ode mnie wziąć, ale może kupić, więc dorobię sobie. ;)
Moja mama zawsze narzekała na swoje włosy. Odkąd zrobiłam jej wykład o pielęgnacji włosów i pomogłam wybrać kilka rzeczy, jest z nich bardziej zadowolona. Gdy u niej ostatnio byłam robiłyśmy sobie razem maseczki z imbirem i to od niej dostałam TT. :)

No i mój ulubiony przykład. :) Mój chłopak od roku po każdym myciu używa odżywki, ale to nic. Najlepsze było to, czym zaskoczył mnie na Woodstocku. Chciałam nałożyć mu po myciu odżywkę b/s, a on wyskakuje mi z tesktem, że chce użyć serum, które mu dałam. Zabrał je ze sobą z własnej woli, bo "pomyślał, że na Woodstocku trzeba będzie chronić włosy". Czyż to nie idealny kandydat na męża włosomaniaczki? :D Do tego daje sobie podcinać końce i mogę ciągle miziać jego cudowną czuprynkę.

7 komentarzy:

  1. Również uwielbiam słuchać jeśli ktoś mnie wysłuchuje w tej kwestii i bierze do serca rady :)

    Pomimo, że mój ukochany ma krótkie włosy to i tak sam (!) proponuje mi, żebym nakładała na nie maseczkę, bo później są miękkie i milutkie w dotyku.
    Sukces! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój ma to samo :D Kiedy mówi - umyjesz mi włosy jednym z super szamponów? Jeśli się zgodzę dodaje jeszcze: ALE ODŻYWKĘ TEŻ DASZ PRAWDA? :D:D

      Usuń
    2. Ja po 2 latach związku zasłużyłam do obcinania mu włosów (maszynką na max 12 mm, więc czupryną tego nie nazwę :P ale nie mogą być dłuższe, bo robi się "gniazdo", na które jest przeczulony :P). Potem przyszedł po radę co zrobić, żeby skóra głowy nie swędziała (nie ma łupieżu a katuje głowę przeciwłupieżowym szamponem). Przekonałam do szamponu Babydream fur Mama (nie widział etykiety początkowo, gdyż przelewam do mniejszej buteleczki, a jak niechcący zobaczył to był w szoku, że płynem do kąpieli można myć włosy, ale nie przestał.)Raz czy dwa nawet dał sobie wetrzeć wcierkę :P Znajomi raczej nie podzielają mojej pasji, nie proszą mnie o radę, a nie chcę doradzać im na siłę ;) Ale od czego są fora i blogi włosomaniaczek, które nas rozumieją? :)

      Usuń
  2. hahaha ! Twój ukochany rozbawił mnie do łez :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj też lubię jak mnie ludzie o rady proszą :D Ostatnio nawet moja mama dała się przekonać do bardziej świadomej pielęgnacji, a chodziłam za nią chyba z pół roku, żeby ją namówić :)
    A co do chłopaka to faktycznie idealny mąż dla włosomaniaczki :D Mój by mnie chyba wyśmiał jakbym mu jakieś serum kupiła (on pewnie nawet nie wie co to jest) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, macie fajne otoczenie. Ja niestety pomijając, że włosomaniaczką jestem już ponad 1,5 roku to jakoś nie znalazł się nikt kto miałby ochotę coś zmienić przy swoich włosach z moja pomocą. I to nie jest tak, że np. chodzę i smęcę,że mają brzydkie włosy (i w tym momencie wszyscy maja mnie za zadufaną w sobie), nie po prostu nikt z mojego otoczenia się tym nie interesuje. Koleżanki mają krótkie włosy i nie widzą sensu w jakimkolwiek dbaniu, zapuszczaniu. Moja mama sama widzi, że moje włosy odżyły, ale jak tylko wychodzę z czymś na głowie z łazienki to ma wielkiego focha, twierdzi, że "myjesz te włosy co drugi dzień i myjesz je pół dnia". Hm... myje włosy co 4-5 dni co doskonale wiem, że jest rzadkością, nigdzie nie wychodzę np z domu i mam na nich 3-4 godziny olej, ale jej po prostu przeszkadza, że go mam, Bez żadnego racjonalnego powodu... Jej samej włosy wypadają od 10 lat bez przerwy, po przygodzie z hormonami tarczycy, nic z tym nie robi i twierdzi, że tak widocznie musi być.
    Ja chyba żyję w jakimś środowisku nieprzyjaznym dla włosomanii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety nie mam się komu w 'realu' wygadać ;p

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...