28.01.2014

Dlaczego jeszcze warto podcinać końcówki?

Temat może banalny, bo chyba na wszystkich blogach pojawiła się już informacja, że włosy trzeba podcinać bo rozdwojenia pną się coraz wyżej i wyżej, a końce się łamią i przez to nie widać przyrostu. Mimo to zauważyłam, że sporo jest osób, które rezygnują z podcinania włosów, bo tak im szkoda długości. Takim osobom pewnie przyda się jeszcze kilka argumentów za cięciem.

Podcinając końcówki (w tym przypadku najlepiej na prosto) chociaż o kilka centymetrów możemy optycznie je zagęścić. Pozbywamy się w ten sposób smętnie zwisających ogonków a fryzura od razu prezentuje się o niebo lepiej. Osoby o bardzo cienkich lub rzadkich włosach właśnie z tego powodu nie powinny zapuszczać włosów do dużych długości - te najdłuższe włosy są z reguły najstarsze więc jest ich też najmniej, w efekcie czego końcówki są bardzo przerzedzone i wyglądają nieestetycznie.

W moich przypadku pozbycie się już 4 cm dało świetne efekty. Chociaż końce dalej lubią się rozdwajać, to są o wiele gładsze i łatwiej je rozczesać. Po prostu są zdrowsze i piękniejsze. A moje włosy na dolnej połowie długości są rozjaśniane i farbowane, co za tym idzie zniszczone i suche, a jednak te kilka cm zrobiło dużą różnicę i teraz nawet nie narzekam na stan końcówek.

Włosy umiejętnie skrócone, nawet minimalnie, lepiej się układają. Przekonałam się o tym już kilka(naście) razy. Pozbywamy się tej części włosów, która najczęściej sprawia problemy - trudne je dociążyć, wywijają się, najmocniej puszą itd. Zawsze kilka tygodni po cięciu włosów mam wrażenie, że są takie lekkie (w tym lepszym znaczeniu) i pusztyste.

Zawsze to jakaś zmiana! Choć takie "poważne" cięcie kusi, to boję się go trochę, szkoda mi długości a jednak chcę coś zmieniać we włosach. Nie chcę wracać do farbowania by znowu sobie nie zaszkodzić. Wtedy pozostaje mi jedynie nieznaczne skrócenie końcówek, które za każdym razem bardzo przeżywam. :D

Oklepany powód: rozdwojone końcówki, które są po prostu brzydkie i malutkie białe kuleczki, w których miejscu włos często się łamie. Cięcie to jedyny sposób, by się ich pozbyć. Potem możemy cieszyć się ostrymi końcówkami bez zniszczeń, a to piękny widok. :)

A co wy myślicie o podcinaniu końcówek? Robicie to regularnie czy wtedy, gdy włosy się tego domagają?


9 komentarzy:

  1. Moje włosy nie widziały nożyczek już od roku, wpadłam w taki wir zapuszczania, że jest mi totalnie szkoda ścinać :( Ale w końcu będzie trzeba bo te piórka na końcówkach wyglądają już kiepsko ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja staram sie robic to tylko kiedy musze ;) Koncowki sa w dobrej formie, nie rozdwajaja sie i nie ma bialych kuleczek, ale niestety widoczne sa przerzedzenia spowodowane wypadaniem. U mnie rowniez pozbycie sie ok. 5cm. dalo fajne efekty, niestety nie na dlugo i na dniach zas ze 2 z dlugosci poleci.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja podcinam włosy wtedy kiedy widzę białe kuleczki. Nie zwlekam z tym zbyt długo ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja właśnie przed chwilą mialam podcinane koncr :3 Nie wyobrazam sobie tego nie robić...

    OdpowiedzUsuń
  5. obcinanie końcówek strasznie mnie cieszy:D Uwielbiam jak są potem jedwabiste w dotyku w porównaniu ze 'szczotą':))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :)
      Również uwielbiam swoje końcówki po podcięciu!

      Usuń
  6. Jako właścicielka własów które nie reagują na żadne przyspieszacze (przerobiłam najprawdopodobniej wszystkie popularne środki) i z uporem maniaka rosną 1 cm na miesiąc - przetrzymuję i zdania nie zmienię. Dbam od ponad 2óch lat. 1/3 obecnej długości pamięta rozjaśnianie. Długo podcinalam tak 2-3 cm co 7 miesięcy. Efekt jest taki, że moje włosy prawie stoją w miejscu. Zaparłam się, że teraz przeczekam równe 12 miesięcy. Minęło już ponad 8 a ja jakoś nie widzę, żeby zniszczenia te same które było widac już kilka miesięcy temu szły w górę. Dużo serum co mycie i między myciami i da się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja rzadko podcinam włosy. W zeszłym roku fryzjerka mi musiała dobre 10 cm ciachnąć, żeby końce były zgęszczone i grube. Trochę już mi odrosły, ale teraz chyba częściej będę chodzić na same końcówki do fryzjerki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie lubię obcinać :( trzymałam moje włosy ponad rok bez nożyczek, i przerzedziły się na końcach (echo cieniowania, no i wiadomo, brak podcinania). Poszłam do fryzjerki (obcięłam 5cm) i wróciłam, jakkolwiek smutna z braku długości, to jednak zadowolona, bo końcówki zrobiły się cudownie miękkie, równiutkie i niespuszone. Magia normalnie xD i tak jak Natasza, ja też będę chodziła do fryzjerek częściej - także rękoma i nogami podpisuję się pod postem rękoma i nogami!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...