01.09.2015

Aktualizacja - sierpień 2015

To pierwsza aktualizacja, podczas której nie będę marudziła na suche i zniszczone końcówki. :) Najgorszym problemem jaki miałam z włosami były liczne rozdwojenia, które pojawiły się dosyć szybko po podcięciu, ale pozbyłam się ich, więc jest w porządku. W końcu moje kłaczki są zdrowe i nie wymagają tak intensywnej pielęgnacji, jak wcześniej. Powiedziałabym nawet, że potrafi im zaszkodzić.

Jestem bardzo miło zaskoczona tym, że przed podcięciem włosy sięgały ledwo do tego dużego, białego napisu na koszulce, a teraz go zasłaniają. :) W miesiąc urosły około 3cm,




PIELĘGNACJA W SIERPNIU

  • włosy zostały podcięte o jakieś 15 cm
  • wróciłam do stosowania wcierek
  • po kilku miesiącach przerwy znów olejuję włosy (co 3,4 dni)
  • staram się przyśpieszyć porost włosów nakładając olej na skalp
  • po każdym myciu zabezpieczałam końcówki
  • częściej używałam odżywek niż masek i trzymałam je na włosach tylko kilka minut


JAKICH KOSMETYKÓW UŻYWAŁAM W SIERPNIU?

  • Szampony: Kallos LAB 35 volume & gloss, Barwa z czarną rzepą do oczyszczania
  • Odżywki: Biovax do włosów suchych i zniszczonych, Garnier Fructis gęste i zachwycające
  • Maski: Kallos Chocolate (raz), Planeta Organica, Shea Butter Hair Mask (2,3 razy)
  • Zabezpieczanie: Marion Olejki Orientalne jojoba i słonecznik, Garnier Fructis Cudowny Olejek i Marion Olejki Orientalne makadamia i ylang-ylang po 2 razy
  • Oleje: makadamia, na skalp Green Pharmacy łopianowy z czerwoną papryczką
  • Inne: wcierka Jantar, imbir (raz)


PLANY NA WRZESIEŃ:

  • regularnie stosowanie imbiru, olejku i wcierki na skalp
  • zdenkowanie kilku kosmetyków (szampon, odżywka, serum)
  • dbanie o włosy chłopaka ;)


A wasze włosy jak się trzymają po sierpniu? :)

16.08.2015

Szampon Kallos LAB 35 Volume & Gloss


Daaawno nie pisałam żadnej recenzji, brakowało mi tego, a teraz na pierwszy ogień idzie szampon Kallos Lab 35 - Volume and Gloss.

W moje łapki wpadł właściwie przypadkiem. Czasem gdy jestem w Opolu wpadam do Astora, jest to jedna z moich ulubionych drogerii, bo często można znaleźć tam rzeczy, których nie widuję w innych punktach nawet tej samej sieci. Tak właśnie było z tym szamponem - widziałam go tylko w tym sklepie, chociaż u mnie w mieście też jest Astor. Oczywiście nie mogłam się oprzeć, chociaż wcześniej nawet o nim nie słyszałam. Mimo tego, że decyzja zakupu była spontaniczna, nie żałuję jej nawet trochę.




OPAKOWANIE: Butelka z pompką jest według mnie bardzo wygodna, polubiłam takie rozwiązanie gdy miałam złamaną rękę. ;) Oprócz tego, że praktyczne, opakowanie jest też zwyczajnie ładne: wygląda nowocześnie, a dzięki temu, że nie ma papierowych etykiet ani naklejanych elementów wygląd się nie zmienia.

ZAPACH: Trudny do opisania, chemiczny i intensywny. Mi osobiście nie przeszkadza i nawet go lubię, ale jest na tyle specyficzny, że komuś na pewno będzie przeszkadzał. Utrzymuje się na włosach i jest na nich całkiem dobrze wyczuwalny.

KONSYSTENCJA I WYDAJNOŚĆ: Szampon do gęstych zdecydowanie nie należy, ale nie jest też zbyt rzadki. Mi jego konsystencja odpowiada, bo nie spływa z dłoni ani z włosów. Do mycia włosów wystarczają mi trzy, cztery pompki, jeśli wcześniej olejowałam skalp używam czasami pięciu, lecz na ogół to już trochę za dużo. Używam go od około miesiąca razem z chłopakiem, łącznie myliśmy nim włosy około 25 razy a zużycie jest takie jak na zdjęciu - może 1/3 z 500ml, jak dla mnie to dobry wynik.

CENA I DOSTĘPNOŚĆ: Dałam za niego jakieś 16zł z groszami za pół litra. Jak pisałam wcześniej, widziałam go tylko w drogerii Astor, i to konkretnej.




DZIAŁANIE: Pierwsze co rzuca się w oczy to to, że szampon bardzo dobrze się pieni. W żaden sposób nie szkodzi mojej skórze głowy - żadnego łupieżu, swędzenia, zwiększonego wypadania czy przyśpieszonego przetłuszczania. Z myciem radzi sobie dobrze, domywa oleje po jednym użyciu. Według producenta ma pozytywnie wpływać na objętość i błysk, i faktycznie tak jest. Może objętość nie jest spektakularna, ale drugiego dnia po myciu nie mam tak oklapniętych włosów jak po użyciu innych szamponów, a z obietnicy o nabłyszczeniu producent świetnie się wywiązuje. Mam też wrażenie, że przedłuża nieco świeżość włosów. Nadaje się do codziennego stosowania i nie wysusza długości.

Jest to jeden z lepszych szamponów, jakie miałam okazję używać i mogę z czystym sumieniem polecić go osobom, które narzekają na matowe włosy. Jeśli jeszcze go zobaczę, na pewno znów go kupię. :)

14.08.2015

Aktualizacja - lipiec 2015 | Pierwsza aktualizacja od roku

Rok temu, gdy porzuciłam blogowanie, moje włosy od prawie połowy długości były w kiepskim stanie. Pamiętały rozjaśnianie i koloryzację, były tak zniszczone, że nie dało się ich uratować. Dbałam jednak o nie intensywnie mniej więcej do początku 2015 roku, kiedy przestałam je olejować, zapomniałam o wcierkach. Używałam tylko odżywek i podcięłam je raz czy dwa; dopadł mnie jakiś włosowy kryzys - po prostu mi się odechciało. Mimo to nie było z nimi jakoś wiele gorzej.

Ochota na poprawienie stanu włosów naszła mnie po kilku miesiącach, miałam jednak pecha - zostałam potrącona i przez 4 miesiące miałam rękę w gipsie. Nie radziłam sobie praktycznie z niczym, co zawsze robiłam obiema rękami, więc dbanie o włosy też miałam utrudnione. Podjęłam jednak decyzję, że gdy zdejmą mi gips zetnę włosy i zacznę znów o nie dbać.

Jak się okazało - po znacznym podcięciu włosów (poszła prawie połowa długości) intensywna pielęgnacja, taka, jak za dawnych dobrych czasów, nie jest wcale potrzebna. Wystarczy szampon i jakakolwiek odżywka nałożona dosłownie na chwilę, by pasma wyglądały zdrowo i po prostu ładnie.

Tak wyglądają dzisiaj, 11 dni po cięciu, świeżo rozpuszczone z kucyka, nierozczesane (przepraszam za zdjęce kiepskiej jakości):


Rok temu wyglądały tak:



Przez ten rok używałam (mimo kiepskiej pielęgnacji) sporo kosmetyków i nie pamiętam nazw wszystkich, żeby wymieniać je jak we wcześniejszych aktualizacjach.

W lipcu używałam żółtej wersji szamponu Kallos Lab 35, bananowej maski Kallos i odżywki Biovax do włosów suchych i zniszczonych. Końce zabezpieczałam olejkiem orientalnym Marion z olejkami jojoba i słonecznikowym. Na tym moja pielęgnacja się kończyła.

Jak sądzicie, spora zmiana? :)

12.08.2015

Kolekcja kosmetyków do włosów

Jak wspominałam ostatnio, zbiór moich kosmetyków do włosów nie jest już tak imponujący jak kiedyś, ale osttanio rozrósł się trochę dzięki mojemu chłopakowi. :) Dzięki jego trosce mam zapas kosmetyków conajmniej do końca tego roku, nawet gdybym myła włosy codziennie. Tym samym na te kilka miesięcy odebrał mi radość zakupów, ale jakoś to przeżyję. ;)




SZAMPONY

  1. ON LINE, kids line, hair & body wash - kupiłam ten kosmetyk z myślą o wyjeździe z chłopakiem na wakacje, moglibyśmy zaoszczędzić trochę miejsca w plecaku. Oczywiście zachęcił mnie zapach gruszki. :)
  2. KALLOS, LAB 35, volume & gloss - odkąd mieszkam z chłopakiem używamy go oboje, ostatnio z powodu upałów używamy go codziennie a narazie zeszła go tylko 1/3. Za jakiś czas pojawi się recenzja.
  3. BARWA, czarna rzepa - szampon, którego używam co 2 tygodnie do mocniejszego oczyszczania. Szukałam wersji z żurawiną, ale była tylko ta. Jednak zakupu nie żałuję, bo świetnie przedłuża u mnie świeżość włosów
  4. NATURA SIBERICA, szampon rokitnikowy do włosów normalnych i przetłuszczających się - kupiłam go jakis czas temu i wciąż nie używałam, ale wącham regularnie. Zapach jest według mnie obłędny i kojarzy mi się z oranżadą w proszku :)
  5. HASK, COCONUT MONOI OIL - mam go od wczoraj, jest to część prezentu urodzinowego od mojego ukochanego, który pół dnia czytał bloga Anwen i opinie na wizażu, żeby mi dogodzić. ;)



ODŻYWKI

  1. GARNIER FRUCTIS, GĘSTE I ZACHWYCAJĄCE - również część prezentu od mojego lubego. Zapach bardzo przyjemny, co do działania mam mieszane uczucia.
  2. BALEA, do włosów suchych i zniszczonych - już na szczęście takich nie mam ;) Zapach kokosa mnie nie przekonuje, ale działania jestem bardzo ciekawa. Tych odżywek możecie szukać w drogeriach Astor.
  3. GARNIER FRUCTIS, OIL REPAIR 3 - tą też mam od wczoraj, chłopak zapamiętał, że była moim ulubieńcem :)
  4. GARNIER ULTRA DOUX, avokado i karite - jak wyżej
  5. PLANETA ORGANICA, balsam marokański - ten kosmetyk już kiedyś miałam, a ponieważ bardzo go lubiłam postanowiłam skorzystać z promocji w którymś ze sklepów internetowych i wróciłam do niego.


MASKI



  1. L'BIOTICA, BIOVAX, do włosów słabych ze skłonnością do wypadania - kupiłam ją z myślą o nakładaniu na skórę głowy po zmieszaniu z imbirem. Odeszłam od tej metody dobrych kilka miesięcy temu, a dobrze się u mnie sprawdzała.
  2. KALLOS, CHOCOLATE - to akurat mały prezencik ode mnie dla ukochanego, który ma długie, gęste włosy o ogromnym potencjale, teraz w końcu regularnie odżywia włosy, czekolada ma wielką moc ;)
  3. PLANETA ORGANICA, SHEA BUTTER HAIR MASK, do włosów suchych i zniszczonych - narazie niewiele mogę o niej powiedzieć, użyłam jej tylko raz, ale powiem, że opakowanie ogromnie mi się podoba



OLEJE / WCIERKI

  1. GREEN PHARMACY, olejek łopianowy z czerwoną papryczką - używam go co około 3 dni, nakładając na skórę głowy godzinę przed myciem. Liczę, że przyśpieszy porost.
  2. ETJA, olej arganowy - nowy nabytek
  3. ETJA, olej makadamia - użyłam go dopiero kilka razy, to mój pierwszy olej od miesięcy, tak zaniedbała włosy...
  4. JANTAR - wcierka również pierwsza od... sama nie wiem kiedy. Podobno to jeszcze tradycyjna receptura, widziałyście gdzieś jeszcze te "dawne" wersje?



KOSMETYKI DO ZABEZPIECZANIA


  1. MARION, OLEJKI ORIENTALNE, makadamia i ylang-ylang - prezent urodzinowy z zeszłego roku, którego nie zdążyłam nawet użyć więcej niż kilka razy
  2. MARION, OLEJKI ORIENTALNE, jojoba i słonecznik - używam tego serum od ponad roku co jakieś 2 dni, czasem robiłam sobie przerwy, mimo to wydajność imponuje
  3. GARNIER FRUCTIS, CUDOWNY OLEJEK - miałam go już kiedyś, chyba 2 lata temu i gdyby nie rozdawanie znajomym po 15 ml nigdy nie skończyłabym go w te 1,5 roku. Nie wiem co zrobię tym razem xD
  4. GREEN PHARMACY, JEDWAB W PŁYNIE - czytałam o nim sporo dobrego i zwiedzając ostatnio nową Wrocławską drogerię skusiłam się na niego

Jak widać końcówki moich włosów są teraz bezpieczne jak nigdy. Ich długość oraz skóra głowy też nie powinny narzekać - w najbliższym poście zobaczycie, co przeszły przez ostatni rok a jak dobrze mają teraz.

10.08.2015

Wielki powrót po rocznej przerwie!

Jakiś rok temu straciłam zapał do blogowania i powtarzałam sobie, że potrzebuję więcej czasu na inne sprawy - matura i takie tam. Chciałam uczyć się cały rok a wyszło jak wyszło - 2 tygodnie przed maturą zrobiłam kilka zadań z matematyki a wieczór przed pierwszym egzaminem przeczytałam kilka streszczeń lektur (a jednak wynikibyły zadowalające :D). Mimo to, że czasu miałam jednak sporo do bloga postanowiłam wrócić dopiero po roku.

Co jakiś czas tu zaglądałam i okazuje się, że wejść jest dalej sporo, a mnie znów zaczęło ciągnąć w te klimaty ;) Postanowiłam, że na dniach przysiąde przy blogu i postaram się jakoś zmienić jego wygląd, bo zniechęcał mnie do prowadzenia go... Usunęłam kilka postów (prawdopodobnie usunę ich jeszcze więcej) i zaplanowałam kilka kolejnych.

W najbliższym miesiącu będziecie mogły zobaczyć, jak bardzo zmieniły się moje włosy w ciągu tych parunastu miesięcy (a zmieniły się bardzo!), przeczytać parę recenzji oraz zobaczyć moja aktualną kolekcję kosmetyków do włosów, która nie jest już tak pokaźna, ale cieszy. :) Możliwe, że napiszę też na tematy, które już tu poruszałam, ale jednak z perspektywy czasu uznałam, że posty mi się nie podobają.

Za parę dni ruszę pełną parą a tymczasem zapraszam na mojego drugiego bloga, Burning Lady, którego staram się prowadzić jako ambitna studentka kultury i praktyki tekstu ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...