14.01.2014

Szampon Babuszki Agafii na łopianowym propolisie, przeciw wypadaniu włosów

Jest to pierwszy rosyjski kosmetyk do włosów, którego miałam okazję używać. Sporo więc od niego zależało. Jeśli jesteście ciekawe czy mnie zniechęcił czy skusił na więcej, zapraszam do lektury :)








Jak na mój gust butelka jest przyjemna dla oka, do tego wygodna w użyciu. Plus za otwarcie na "klapkę" i fakt, że opakowanie można postawić do góry nogami gdy szampon się skończy. Podoba mi się też to, że etykietka nie namaka wodą i nie odkleja się pod jej wpływem. Totaj jak widać same zalety. :)







Jest dosyć intensywny, po umyciu nim włosów utrzymuje się w łazience przez jakieś pół godziny, z czymś takim się jeszcze nie spotkałam. Na włosach nie jest prawie wyczuwalny. Określiłabym go jako taki miodkowy, więc tutaj też jest przyjemnie. :) Różni się od zapachu drogeryjnych kosmetyków, jest taki naturalny.






Szampon jest dosyć gęsty, ale bez przesady, nieco żelowy. Kolor ma przedziwny jak na szampon. Jakby brązowo-zielony z brokatem. Wydajność jest niestety kiepska, to pierwsza wada. Nigdy nie musiałam używać aż tyle szamponu, żeby dobrze go spienić i rozprowadzić równomiernie po całej skórze głowy, mam z tym spore problemy. Można też umyć włosy dwa razy, mniejszą ilością szamponu, ale wyjdzie na to samo. Przy drugim myciu szampon już łatwiej się pieni.






Cena wynosi około 20 złotych, w zależności od sklepu. Biorąc pod uwagę objętość (600 ml) cena wydaje się opłacalna, jednak przy takiej wydajności jest raczej średnia. Po prostu w porządku. Szampon można znaleźć w sklepach internetowych, ja zamówiłam na ekopiekno. Podobno w paru miejscach jest też dostępny stacjonarnie.


Tutaj niestety nie będzie tak kolorowo. Co prawda szampon dobrze zmywa oleje z włosów, sprawia, że są przyjemnie puszyste, w małym stopniu faktycznie ogranicza wypadanie, ale potrafi też zaszkodzić. Po jego użyciu zaczęłam mieć problemy z łupieżem, chociaż wcześniej nie miałam z tym problemów, a na pewno nie takich! Dodatkowo skóra głowy potrafiła okropnie swędzieć. Mam na szczęście na to sposób (woda brzozowa + olejek łopianowy Green Pharmacy), który okazał się na tyle pomocny, że mogę dalej spokojnie używać tego szamponu, ale więcej go nie kupię. Wadą jest też to, że powoduje lekkie przyklapnięcie. Jak na mój pierwszy raz z rosyjskim szamponem jestem rozczarowana, ale już czeka na mnie wersja na kwiatowym propolisie. ;)

8 komentarzy:

  1. Miałam szampon na kwiatowym propolisie i u mnie również średnio się sprawdził, posądzałam go o powodowanie łupieżu:/ I już do tej serii nie wrócę. Mam nadzieję, że u Ciebie lepiej się sprawdzi, przygotuj się na dość intensywny, specyficzny zapach;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam szampon na kwiatowym propolisie i był bardzo wydajny. Używałam bardzo często, rozdawałam na prawo i lewo i i tak miałam go ponad pół roku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co prawda moja skóra głowy jest bardzo odporna, ale mimo wszystko uważałabym na ten szampon.
    Jakoś nie kuszą mnie szampony od Babuszki Agafii...

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do rosyjskich szamponow, chetnie bym kilka przetestowala, jednak ze wgledu na malo "chetny" skalp, ten zamiar musze odlozyc na blizej nieokreslone czasy. Szkoda, ze sie u Ciebie nie sprawdzil.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam balsam z tej serii juz jakis czas i jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szamponu tego już wiem, że nie kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Od Babuszki Agafii miałam jedynie maskę drożdżową i teraz jestem w trakcie testowania serum na porost włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja zupełnie nie testowałam rosyjskich kosmetyków. Zawsze chciałam, ale zbyt wolno zużywam moje zapasy :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...